Sześćdziesiąt kilka gotowych tekstów zebranych w jednym miejscu — żeby wieczorem nie trzeba było odpalać trzech kart naraz i szukać, co komu wysłać. Wszystko jest tutaj, posegregowane w pięciu kategoriach, od Tindera po dobranoc, żeby wybrać coś pasującego do sytuacji w minutę, nie w dziesięć.
Na Tinderze
- Jedno zdjęcie i już wiem, że masz coś do ukrycia — reszta galerii musi być jeszcze lepsza.
- Zaryzykuję: to zdjęcie to twoja najgorsza opcja, a i tak przebija połowę profili tutaj.
- Normalnie przewijam dalej, ale przy tobie zrobiłem wyjątek. Powiedz coś ciekawego, to zrobię drugi.
- Masz dwie opcje: powiem ci teraz, co pomyślałem patrząc na to zdjęcie, albo zachowam to na pierwszą kawę.
- Jedno zdjęcie i pewność siebie na poziomie stu. Podoba mi się ten układ.
- Zgaduję, że masz plan na wieczór lepszy niż scrollowanie tej aplikacji. Ja też. Może ten sam?
- Nie mam pytania o hobby ani znak zodiaku. Mam za to propozycję kawy w ten weekend.
- To zdjęcie działa na mnie lepiej niż powinno o tej porze dnia. Rozmawiamy?
- Widzę jedno zdjęcie i już się kłócę sam ze sobą, czy napisać coś zabawnego, czy szczerego. Wygrała szczerość: podobasz mi się.
- Twój profil ma jedno zdjęcie i zero opisu, czyli dokładnie tyle, ile trzeba, żebym napisał pierwszy.
- Stawiam, że masz więcej ciekawych historii niż zdjęć w telefonie. Sprawdzimy to przy winie?
- Nie umiem wymyślić lepszego wstępu niż prawda: zatrzymałem się na twoim profilu dłużej niż zwykle.
- Minimalizm w profilu, maksymalizm w efekcie. Gdzie się umawiamy?
- Mam limit trzech dobrych wiadomości dziennie. Właśnie zużyłem jedną na ciebie.
- Trzy sekundy patrzenia na to zdjęcie wystarczyły, żebym zapomniał, co miałem napisać. Więc po prostu: cześć, podobasz mi się.
Do dziewczyny (Messenger, Instagram)
- Widziałem twoje stories z dzisiaj i szczerze — ten uśmiech zasługuje na osobną rozmowę, nie na samo serduszko pod zdjęciem.
- Nie napiszę "cześć, co słychać", bo to nudne. Napiszę za to, że twoje zdjęcie z gór zepsuło mi produktywność na dziś.
- Śledzę twój profil od jakiegoś czasu i w końcu doszedłem do wniosku, że milczenie nie ma sensu. Cześć.
- Twoja ostatnia relacja z kawiarni wygląda jak reklama dobrego dnia. Powiesz, jak było naprawdę?
- Mam teorię, że masz świetne poczucie humoru — sądząc po podpisach pod zdjęciami. Sprawdźmy ją na żywo.
- Nie umiem przejść obok twojego profilu obojętnie, więc odpuszczam sobie udawanie i po prostu piszę.
- To zdjęcie z wakacji zasługuje na komentarz dłuższy niż emoji. Gdzie to było?
- Codziennie ktoś pisze ci "ładne zdjęcie". Ja wolę zapytać, co robisz w piątek wieczorem.
- Obserwuję twój profil trzeci raz z rzędu, więc chyba czas przestać udawać, że to przypadek.
- Masz w sobie coś, czego nie da się opisać jednym słowem w komentarzu — dlatego piszę na priv.
- Zauważyłem na twoim profilu więcej zdjęć z siłowni niż z imprez — lubię to podejście. Trzymasz tempo także towarzysko?
- Nie mam gotowego tekstu na ten moment, mam za to szczerą ciekawość, kim jesteś poza zdjęciami.
- Twój profil to jedna z niewielu rzeczy, które oglądam dwa razy tego samego dnia.
- Piszę bez planu B — jeśli to zbyt śmiałe, to i tak wolę spróbować niż żałować.
Śmieszne
- Napisałbym coś oryginalnego, ale mój kreatywny dział poszedł spać o dwudziestej pierwszej. Zostaje szczerość: podobasz mi się.
- Statystycznie dziewięć na dziesięć moich wiadomości zostaje bez odpowiedzi. Bądź tą jedną, dobrze?
- Trenowałem tę wiadomość przed lustrem trzy razy i dalej brzmi dziwnie. Ale wysyłam.
- Mam sto punktów pewności siebie i minus pięćdziesiąt umiejętności flirtu. Jakoś to się bilansuje.
- Jeśli to nie zadziała, wracam do rozmawiania z moim kotem. On przynajmniej udaje, że słucha.
- Ostrzegam: moje poczucie humoru jest jak wi-fi sąsiada — czasem łapie, czasem w ogóle.
- Nie jestem ekspertem od pierwszych wiadomości, ale jestem uparty, więc licz się z drugą.
- Mój najlepszy tekst na podryw skończył mi się na "cześć", więc improwizuję dalej.
- Podobno liczy się pierwsze wrażenie. Mam nadzieję, że literówki się nie liczą.
- Nie mam działu marketingu, ale gdybym miał, kazałby mi napisać coś sprytniejszego niż to zdanie.
- Umiem gotować dwa dania i oba nazywają się "jajecznica". Reszta osobowości jest już lepsza, obiecuję.
Odważne, ale kulturalne
- Nie owijam w bawełnę: podobasz mi się i wolę to powiedzieć wprost, niż udawać przypadkowego followersa.
- Umawiam się rzadko, ale kiedy już to robię, to na poważnie. Masz ochotę sprawdzić, jak to wygląda ze mną?
- Lubię, kiedy ktoś wie, czego chce. Ja wiem: chcę cię lepiej poznać, i to niekoniecznie tylko przy kawie.
- Nie będę udawał, że piszę do ciebie z ciekawości naukowej. Piszę, bo mi się podobasz i tyle.
- Jestem typem, który mówi wprost, więc: masz w sobie coś, co sprawia, że chcę poznać cię bliżej, nie tylko z ekranu.
- Nie proponuję rozmowy o pogodzie. Proponuję wieczór, przy którym pogoda będzie najmniej ciekawym tematem.
- Wolę śmiałe pytanie niż bezpieczne milczenie: masz wolny piątek, czy muszę się umówić na inny dzień?
- Nie ukrywam, że lubię pewność siebie u siebie i u innych. U ciebie widzę jej sporo. Podoba mi się to połączenie.
- Powiem wprost, bez owijania: chcę cię poznać nie przez ekran, tylko przy stole, z winem i bez pośpiechu.
- Nie szukam kogoś do rozmów o niczym. Szukam kogoś, przy kim wieczór zleci bez zerkania na zegarek. Sprawdzimy, czy to ty?
Na dobranoc
- Zanim zaśniesz, chciałem tylko napisać, że dziś kilka razy pomyślałem o twoim uśmiechu z profilowego.
- Dobranoc. Jutro liczę na coś więcej niż samo "hej" z twojej strony.
- Ostatnia wiadomość dnia zawsze powinna być do kogoś, kto zostaje w głowie. Więc — dobranoc.
- Śpij dobrze. Ja będę leżał i zastanawiał się, czy jutro w końcu się umówimy.
- Dzień się kończy, a ja wciąż wracam myślami do twojego zdjęcia z dzisiejszego popołudnia. Dobranoc.
- Zanim zasnę, jedno pytanie: która pora w tym tygodniu pasuje ci na kawę? Odpowiedz jutro, dziś tylko śpij.
- Ostatnia rzecz przed snem — chciałem, żebyś wiedziała, że twój profil umilił mi dziś wieczór.
- Dobranoc. Trzymam kciuki, że jutro napiszesz pierwsza, bo mam już plan na nasze spotkanie.
- Kładę się spać z jedną myślą: szkoda, że tej rozmowy nie da się kontynuować na żywo już dziś.
- Dobranoc, prześpij się dobrze — a rano czekam na wiadomość, która zacznie nam dobry dzień.
Czego nie pisać
- Wiadomości typu "hej", "cześć, co słychać" — zerowy wysiłek, zerowa odpowiedź po drugiej stronie.
- Kopiowanie tego samego tekstu do każdej osoby — widać to na pierwszy rzut oka, a odbiorczynie często porównują notatki między sobą.
- Komplementy wyłącznie o wyglądzie, bez jednego zdania o czymkolwiek innym — sprawiają wrażenie, że liczy się tylko zdjęcie, nie osoba.
Jeśli wolisz najpierw poćwiczyć ton i pewność siebie bez ryzyka ciszy w odpowiedzi, pogadaj z Leną — fikcyjną, energiczną instruktorką fitness z Wrocławia, która lubi rywalizację, także w flircie.



