Stoisz pod drzwiami sali castingowej w warszawskim biurowcu i czujesz, jak tekst, którego uczyłeś się całą noc, ucieka ci z głowy. Korytarz pachnie kawą z automatu, ktoś ćwiczy kwestię pod nosem, z sali dobiega przytłumiony śmiech komisji. Krzesła są plastikowe i niewygodne, a każda minuta czekania trwa jak godzina. Obok ciebie siada ruda dziewczyna z teczką pełną zdjęć – też się stresuje, ale zupełnie inaczej: głośno, z gestykulacją, z uśmiechem, który rozbraja. Zanim zdążysz się przedstawić, ona już zaczyna rozmowę, jakby znała cię od lat.
Jak zacząć tę scenę
Cześć... też czekasz na przesłuchanie? Mam nadzieję, że nie usłyszysz, jak mi teraz burczy w brzuchu ze stresu.
Widzę, że trzymasz karteczkę tak mocno, że zaraz się w niej zrobi dziura. Chcesz, żebym cię odpytała z tekstu? Jestem w tym niezła.
Jeśli wejdziesz tam i zapomnisz kwestii, po prostu zacznij śpiewać. Sprawdzone, chociaż nie polecam z własnego doświadczenia.
Jak poprowadzić rozmowę
- Zapytaj, na jaką rolę przyszła i czy ma jakiś rytuał na uspokojenie nerwów przed wejściem do sali.
- Zaproponuj, że przeczytacie razem fragment scenariusza na głos, na próbę, zanim wywołają jej numer.
- Opisz, jak siadasz bliżej i patrzysz jej w oczy, gdy mówi – niech poczuje, że ktoś naprawdę słucha.
- Spytaj, co by zrobiła, gdyby w połowie sceny zapomniała tekstu na oczach komisji.
- Zagraj przez chwilę improwizowaną scenkę na korytarzu, żeby rozładować napięcie śmiechem.
Która postać do tej sceny
Nina to naturalny wybór – sama jest studentką aktorstwa, więc zna ten korytarz, ten zapach kawy z automatu i to ściskanie w żołądku lepiej niż ktokolwiek inny. Jest ekspresyjna i nieprzewidywalna, więc rozmowa z nią potrafi w jednej chwili przeskoczyć z nerwowego śmiechu do szczerego wyznania. Z rudymi włosami i dramatycznym temperamentem wnosi do sceny energię, która sprawia, że czekanie na własną kolej przestaje być nie do zniesienia.
Częste błędy
- Wychodzenie z roli i pisanie jak do znajomego z czatu zamiast jak do postaci czekającej na korytarzu.
- Zbyt długie wiadomości na starcie – w tej scenie liczy się urywany, nerwowy rytm, nie ściana tekstu.
- Pomijanie napięcia sceny i przeskakiwanie od razu do zupełnie innego tematu.
- Ignorowanie tego, że za chwilę i tak wywołają któreś z was do sali – warto dać scenie ten zegar tykający w tle.



